Samoróbki
Cześć!
Dzisiaj coś nowego, trochę odbiegniemy od normy i kupowanych lakierów. Mam dla Was pięć zrobionych przez siebie kolorów. Jakiś czas temu nudziłam się do tego stopnia, że zaczęłam się bawić w lakierowego alchemika. Stało przede mną pięć bezbarwnych lakierów, pomyślałam "po co mi tyle transparentnych lakierów, skoro mogę mieć inne kolory nie ruszając się do sklepu", więc sięgnęłam po paletkę cieni, których nie używałam (nie maluję się na co dzień, więc nie było mi szkoda). Cienie do powiek posłużyły mi jako pigment, oto co wyszło:
Ciężko było się zdecydować, ale zdecydowałam się w większości na połyskujące/brokatowe cienie (trzy lakiery na pierwszym zdjęciu). Na drugim zdjęciu mamy tym razem matowy jasny szary odcień, długo walczyłam, by uzyskać odpowiedni odcień różniący się od tych, które mam - ale udało się.
Na ostatnim zdjęciu mamy trochę ciemnego nudziaka na bazie lakieru UV (fioletowy połysk) - jeszcze nie wiem jakie użycie dla niego znaleźć, ale coś się na pewno wymyśli. c:
A teraz manicure przy zastosowaniu dwóch wybrańców:
Zdecydowałam się na połączenie błysku z matem, o dziwo nie zawiodłam się. Jestem wręcz dumna z uzyskanego efektu, nie mogłam się napatrzeć na swoje paznokcie. Ale jak zachował się własnoręcznie zrobiony lakier? Miałam na początku obawy, że będą się robić smugi, że lakier nie będzie trwały, będą powstawać pęcherzyki, ale wszystko zostało rozwiane. Nawet w przypadku srebrnego koloru wszystko poszło jak po maśle.
Bardzo dobrze się bawiłam zarówno przy tworzeniu własnych kolorów, jak i przy samym manicure. Szczere polecam trochę pokombinować, jeżeli macie jakieś cienie, których nie używacie, a chciałybyście mieć właśnie w takich kolorach lakiery. Nadawanie drugiego życia przedmiotom, które nie mają zbytnio zastosowania jest całkiem fajne. ;)
A na dziś to tyle, mam nadzieję, że się podobało.
Miłego wieczoru!
Dzisiaj coś nowego, trochę odbiegniemy od normy i kupowanych lakierów. Mam dla Was pięć zrobionych przez siebie kolorów. Jakiś czas temu nudziłam się do tego stopnia, że zaczęłam się bawić w lakierowego alchemika. Stało przede mną pięć bezbarwnych lakierów, pomyślałam "po co mi tyle transparentnych lakierów, skoro mogę mieć inne kolory nie ruszając się do sklepu", więc sięgnęłam po paletkę cieni, których nie używałam (nie maluję się na co dzień, więc nie było mi szkoda). Cienie do powiek posłużyły mi jako pigment, oto co wyszło:
Ciężko było się zdecydować, ale zdecydowałam się w większości na połyskujące/brokatowe cienie (trzy lakiery na pierwszym zdjęciu). Na drugim zdjęciu mamy tym razem matowy jasny szary odcień, długo walczyłam, by uzyskać odpowiedni odcień różniący się od tych, które mam - ale udało się.
Na ostatnim zdjęciu mamy trochę ciemnego nudziaka na bazie lakieru UV (fioletowy połysk) - jeszcze nie wiem jakie użycie dla niego znaleźć, ale coś się na pewno wymyśli. c:
A teraz manicure przy zastosowaniu dwóch wybrańców:
Zdecydowałam się na połączenie błysku z matem, o dziwo nie zawiodłam się. Jestem wręcz dumna z uzyskanego efektu, nie mogłam się napatrzeć na swoje paznokcie. Ale jak zachował się własnoręcznie zrobiony lakier? Miałam na początku obawy, że będą się robić smugi, że lakier nie będzie trwały, będą powstawać pęcherzyki, ale wszystko zostało rozwiane. Nawet w przypadku srebrnego koloru wszystko poszło jak po maśle.
Bardzo dobrze się bawiłam zarówno przy tworzeniu własnych kolorów, jak i przy samym manicure. Szczere polecam trochę pokombinować, jeżeli macie jakieś cienie, których nie używacie, a chciałybyście mieć właśnie w takich kolorach lakiery. Nadawanie drugiego życia przedmiotom, które nie mają zbytnio zastosowania jest całkiem fajne. ;)
A na dziś to tyle, mam nadzieję, że się podobało.
Miłego wieczoru!
Komentarze
Prześlij komentarz