Cukierkowo
Witajcie ponownie!
Dzisiaj postaram się krótko opisać kolejny test dwóch lakierów z efektem żelowym od Avon. Do wpisu użyłam obydwu lakierów, żeby się tak niepotrzebnie nie rozdrabniać. Dobra kombinacja kolorów wystarcza, by przyciągnąć wzrok.
Z góry też przepraszam za słabszą jakość zdjęć, gdzieś zapodziało mi się tło, a oświetlenie wyjątkowo nie chciało ze mną dziś współpracować. Złośliwość rzeczy martwych, cóż.
Kilka słów o samych lakierach...
Co ja mogę powiedzieć... Są świetne, osobiście jestem bardzo zadowolona i zaskoczona trwałością kolorów. Mimo wykonywania wielu czynności, lakier praktycznie wcale nie ucierpiał.
Jeśli chodzi o czerwień (Roses are Red) - jest to bardzo głęboki kolor o naprawdę świetnym kryciu, jedna warstwa wystarcza, by pokryć całą powierzchnię paznokcia bez powstawania tzw. "prześwitów".
W kwestii jasnego różu (Dazzle Pink) jest niestety inaczej - kolor staje się wyraźny dopiero po nałożeniu drugiej warstwy. Jeżeli więc byśmy chciały na szybko pomalować paznokcie bez żadnych poprawek - przykro mi, ale ten kolor się nie sprawdzi.
Jednak mimo wszystko obydwa lakiery mają piękną głębię, jedyne co je różni, to stopień krycia oraz obecność złotych drobinek w różu.
Dla porównania zrobiłam zdjęcie jednej warstwy i dwóch warstw.
Da się zauważyć tę wyraźną różnicę.
Przyjemnym faktem jest także czas całkowitego wyschnięcia lakieru. Po piętnastu (max dwudziestu) minutach paznokcie są już na tyle suche, że po zetknięciu nie sklejają się. Jestem naprawdę zadowolona.
Tak prezentuje się efekt końcowy tego słodkiego, według mnie, manicure:
To tyle na dziś, dziękuję Wam za uwagę. Szczerze polecam lakiery firmy Avon, to wystarczający dowód bym się więcej nie zawiodła, wystarczająco by mnie przekonać.
PS!
W następnym wpisie ostatni kolor powyższej firmy. Wygląda on całkiem uroczo.
Dzisiaj postaram się krótko opisać kolejny test dwóch lakierów z efektem żelowym od Avon. Do wpisu użyłam obydwu lakierów, żeby się tak niepotrzebnie nie rozdrabniać. Dobra kombinacja kolorów wystarcza, by przyciągnąć wzrok.
Z góry też przepraszam za słabszą jakość zdjęć, gdzieś zapodziało mi się tło, a oświetlenie wyjątkowo nie chciało ze mną dziś współpracować. Złośliwość rzeczy martwych, cóż.
Kilka słów o samych lakierach...
Co ja mogę powiedzieć... Są świetne, osobiście jestem bardzo zadowolona i zaskoczona trwałością kolorów. Mimo wykonywania wielu czynności, lakier praktycznie wcale nie ucierpiał.
Jeśli chodzi o czerwień (Roses are Red) - jest to bardzo głęboki kolor o naprawdę świetnym kryciu, jedna warstwa wystarcza, by pokryć całą powierzchnię paznokcia bez powstawania tzw. "prześwitów".
W kwestii jasnego różu (Dazzle Pink) jest niestety inaczej - kolor staje się wyraźny dopiero po nałożeniu drugiej warstwy. Jeżeli więc byśmy chciały na szybko pomalować paznokcie bez żadnych poprawek - przykro mi, ale ten kolor się nie sprawdzi.
Jednak mimo wszystko obydwa lakiery mają piękną głębię, jedyne co je różni, to stopień krycia oraz obecność złotych drobinek w różu.
Dla porównania zrobiłam zdjęcie jednej warstwy i dwóch warstw.
Da się zauważyć tę wyraźną różnicę.
Przyjemnym faktem jest także czas całkowitego wyschnięcia lakieru. Po piętnastu (max dwudziestu) minutach paznokcie są już na tyle suche, że po zetknięciu nie sklejają się. Jestem naprawdę zadowolona.
Tak prezentuje się efekt końcowy tego słodkiego, według mnie, manicure:
To tyle na dziś, dziękuję Wam za uwagę. Szczerze polecam lakiery firmy Avon, to wystarczający dowód bym się więcej nie zawiodła, wystarczająco by mnie przekonać.
PS!
W następnym wpisie ostatni kolor powyższej firmy. Wygląda on całkiem uroczo.
Komentarze
Prześlij komentarz