Bo małe jest piękne!
Cześć!
Zastanawiacie się pewnie, dlaczego już tak często nie piszę... Powód jest taki, że próbuję jakoś przywrócić paznokcie do normy, morduję się już z nimi jakieś dwa miesiące a one wciąż nie chcą rosnąć. W dzisiejszym wpisie jednak się przełamię i pokażę się Wam z pchełkami.
Parę dni temu zaczęłam pewną kurację, jeśli będą efekty, napiszę o tym. ;)
Ciężko się pracuje na krótkich paznokciach, a raczej ich braku, dlatego też rzadko się odzywam. Chyba rozumiecie jak to jest być "łysym". ;)
Zastanawiacie się pewnie, dlaczego już tak często nie piszę... Powód jest taki, że próbuję jakoś przywrócić paznokcie do normy, morduję się już z nimi jakieś dwa miesiące a one wciąż nie chcą rosnąć. W dzisiejszym wpisie jednak się przełamię i pokażę się Wam z pchełkami.
Parę dni temu zaczęłam pewną kurację, jeśli będą efekty, napiszę o tym. ;)
Ciężko się pracuje na krótkich paznokciach, a raczej ich braku, dlatego też rzadko się odzywam. Chyba rozumiecie jak to jest być "łysym". ;)
Postanowiłam pobawić się trochę starymi naklejkami, których stanu nie byłam do końca pewna. Okazało się, że mają się dobrze. W użyciu często powtarzany lakier Life, piękna jest ta czerwień. :3
Paznokcie są w opłakanym stanie, ale mam nadzieję, że w następnym wpisie już będzie lepiej. Niestety wszystkie materiały "na zaś", które jakiś czas temu przygotowałam się skończyły. Są spore braki, ale cóż poradzić. Trzeba być cierpliwym!
Może na następny raz przygotuję opis kuracji, w trakcie której jestem.
Tymczasem tyle ze mnie, mam nadzieję, że będziecie różnie cierpliwi, jak ja.
Trzymajcie się ciepło!
Komentarze
Prześlij komentarz