Kilka prostych zdobień
Cześć!
Czuję się, jakby minęły już wieki od ostatniego wpisu... Tyle się podziało, że nawet nie wiem jak to ująć w prostych słowach. Ale nie o tym, nie smęcimy więcej, lecimy do zdobień na krótkich pazurkach. W wolnych chwilach próbowałam coś stworzyć (szczerze mówiąc konkretnej weny nie miałam, ale coś chyba z tego wyszło).
Numer 1:
Na początek ciekawy produkt, o którym wspominałam w ostatnim wpisie, mały śmieszek z "chińczyka". Dzisiaj powiem tylko o czerwonym, ale szerszy opis pojawi się następnym razem, opiszę wszystkie trzy kolory, które mam.
Zdobienie bardzo proste, wystarczy, że macie tasiemkę i precyzyjny pędzelek. A propos - pamiętacie pędzelki z ostatniego wpisu? Są genialne, nie odkształcają się i są super mięciutkie, nie spodziewałam się takiej jakości za $2. :D
Numer 2:
Coś mi słabo szło edytowanie, dopiero teraz to widzę - mam nadzieję, że wybaczycie. Tutaj wzór subtelny, kobiecy, a do wykonania - jak wyżej - wystarczy cienki pędzelek i pewna ręka. Zawsze można użyć naklejek wodnych w wersji dla niepewnych trzęsących się rączek. c;
Numer 3:
To zdobienie zadziałało mi na nerwy - naprawdę! Wygląda całkiem nieźle, ale przeklinam na wieki cienkie tasiemki (!)
Przy okazji wykorzystałam jedne z nowszych produktów Bell, przynajmniej to mnie nie zawiodło. Dobre krycie, żadnych pęcherzyków, pędzelek też niczego sobie - jak najbardziej polecam.
Numer 4 - moje ulubione zdobienie:
Połączenie Golden Rose i Sally Hansen. Coś pięknego. Na początku przykleiłam tasiemki, ale coś mi nie pasowało, ciągle było nierówno, więc sięgnęłam po prostu po pędzelek. Po co sobie życie utrudniać, nie? (kiedyś trzeba będzie się nauczyć bawić z tymi tasiemkami...)
Na dziś to tyle, trochę wyszłam z wprawy, ale wszystko pod kontrolą - jeszcze.
Przez cały okres ciszy trochę rzezy mi się nazbierało, od klasycznych lakierów, przez olejki i odżywki, aż po same hybrydy i żele. Szykuje się całkiem niezła zabawa, pora więc naładować baterię do aparatu i wyczyścić zakurzone obiektywy - wracamy do życia! (który to już raz z kolei?)
Dziękuję bardzo za uwagę, trzymajcie się, a kto się wczasuje, to życzę udanego odpoczynku!
Czuję się, jakby minęły już wieki od ostatniego wpisu... Tyle się podziało, że nawet nie wiem jak to ująć w prostych słowach. Ale nie o tym, nie smęcimy więcej, lecimy do zdobień na krótkich pazurkach. W wolnych chwilach próbowałam coś stworzyć (szczerze mówiąc konkretnej weny nie miałam, ale coś chyba z tego wyszło).
Numer 1:
Na początek ciekawy produkt, o którym wspominałam w ostatnim wpisie, mały śmieszek z "chińczyka". Dzisiaj powiem tylko o czerwonym, ale szerszy opis pojawi się następnym razem, opiszę wszystkie trzy kolory, które mam.
Zdobienie bardzo proste, wystarczy, że macie tasiemkę i precyzyjny pędzelek. A propos - pamiętacie pędzelki z ostatniego wpisu? Są genialne, nie odkształcają się i są super mięciutkie, nie spodziewałam się takiej jakości za $2. :D
Numer 2:
Coś mi słabo szło edytowanie, dopiero teraz to widzę - mam nadzieję, że wybaczycie. Tutaj wzór subtelny, kobiecy, a do wykonania - jak wyżej - wystarczy cienki pędzelek i pewna ręka. Zawsze można użyć naklejek wodnych w wersji dla niepewnych trzęsących się rączek. c;
Numer 3:
To zdobienie zadziałało mi na nerwy - naprawdę! Wygląda całkiem nieźle, ale przeklinam na wieki cienkie tasiemki (!)
Przy okazji wykorzystałam jedne z nowszych produktów Bell, przynajmniej to mnie nie zawiodło. Dobre krycie, żadnych pęcherzyków, pędzelek też niczego sobie - jak najbardziej polecam.
Numer 4 - moje ulubione zdobienie:
Połączenie Golden Rose i Sally Hansen. Coś pięknego. Na początku przykleiłam tasiemki, ale coś mi nie pasowało, ciągle było nierówno, więc sięgnęłam po prostu po pędzelek. Po co sobie życie utrudniać, nie? (kiedyś trzeba będzie się nauczyć bawić z tymi tasiemkami...)
Na dziś to tyle, trochę wyszłam z wprawy, ale wszystko pod kontrolą - jeszcze.
Przez cały okres ciszy trochę rzezy mi się nazbierało, od klasycznych lakierów, przez olejki i odżywki, aż po same hybrydy i żele. Szykuje się całkiem niezła zabawa, pora więc naładować baterię do aparatu i wyczyścić zakurzone obiektywy - wracamy do życia! (który to już raz z kolei?)
Dziękuję bardzo za uwagę, trzymajcie się, a kto się wczasuje, to życzę udanego odpoczynku!
Komentarze
Prześlij komentarz